Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ
Człowieku, miej honor i odejdź
24.10.2008, 01:44
Jak długo jeszcze nasze zdrowie i życie będzie zależeć od widzimisię
urzędników?! Chorego na serce, dwuletniego Olka, NFZ skazał na śmierć
Chłopiec nie miał
szans na operację w Polsce, a na leczenie za granicą urzędnicy odmówili
pieniędzy. I dalej bronią swego. Dość już tego! Prezez NFZ Jacek Paszkiewicz (46
l.) i jego ludzie nie mogą być panami naszego życia i śmierci.
Jeśli nie
tragedia dziecka – małego Olka Danowskiego z Ostródy, którą opisujemy od dwoch
dni, to co jeszcze może skruszyć serca urzędnikow? Chłopiec żyje tylko dzięki
uporowi i poświęceniu swoich rodziców, którzy cudem zdobyli pieniądze na
operację w klinice w Monachium. NFZ odmówił funduszy, upierając się – wbrew
opinii specjalistów – że operację można przeprowadzić w kraju.
Ta sprawa
to dowód na degenerację instytucji, na którą płacimy horrendalne składki i za
którą odpowiada jej prezes. Nie mają co do tego wątpliwości medyczne autorytety.
– NFZ musi refundować operacje za granicą, które nie są wykonywane w Polsce. W
tym przypadku winę ponosi prezes NFZ, bo to on odpowiada za politykę Funduszu –
potwierdza były minister zdrowia Zbigniew Religa (70 l.).
A inny były
minister, Marek Balicki (55 l.) z SdPl, dodaje: – Ta historia pokazuje, że NFZ
to biurokratyczna machina, a jego urzędnicy nie mają serca. Szef Funduszu
powinien ponieść konsekwencje, bo przecież bierze za coś pieniądze – mówi
Balicki otwarcie.
Obecna szefowa resortu jest oszczędna w słowach: –
Osobiście sprawdzę, czy Narodowy Fundusz Zdrowia nie popełnił żadnego błędu –
zapowiada Ewa Kopacz (52 l.). Bardzo na to liczymy. Dotarliśmy do dokumentów, z
których jasno wynika, że operacja, jaką przeszedł Olek, w naszym kraju nie była
jeszcze nigdy wykonywana. A krętactwa i uniki NFZ mogły doprowadzić chłopca do
śmierci.
Prezesie NFZ, czy ma pan honor, by przyznać się do błędu i odejść?
[ES, JUW, SUO, MEG ]